Palikotczyzna

Drukuj

Kilka dni temu Janusz Palikot powiedział, że Jarosław Kaczyński winien jest katastrofy smoleńskiej. Dziś wydał książkę, w której plotkuje niemiłosiernie na Tuska i ludzi z PO, którzy uważając go za dobrego kolegę dopuścili go blisko do swych spraw, także całkiem prywatnych. Nadużył ich zaufania, okazując się złośliwym plotkarzem. Niesmaczne to wszystko i niestosowne. Tak się po prostu w stosunku do byłych kolegów (i przeciwników) nie postępuje. Niehonorowo. Palikot ma dość zdrowe poglądy i dużo dobrej woli, ale jednocześnie pokazuje swój zły charakter. Jest nieobliczalny, działa histerycznie i impulsywnie, obraża ludzi i rani ich. Nie wystarczy być szczerym i mieć dobrą wolę, żeby zjednać zaufanie. Do tego trzeba jeszcze mieć klasę. Palikot zraża do siebie znajomych i nie budzi zaufania osób poważnych. To dlatego nie zebrał ekipy, w której choćby parę osób nadawało się do pełnienia godności posła. Każdy się bał, że nieobliczalny Palikot za chwilę „wytnie numer”, z powodu którego trzeba będzie się wstydzić. Jak na razie obawy się potwierdzają. Palikot stał się ulubieńcem Urbana, który zabawia się jego kosztem. Co go tak może cieszyć? Chyba to, że Palikot zabierze ze dwa procent głosów SLD. Fajny psikus. Tylko po co to?

http://www.flickr.com/photos/drabikpany/5925448613/sizes/m/in/photostream/

Czytaj również
  • fi

    Z całym szacunkiem Panie profesorze, ale czas pokazał, że to SLD dostało kopa. A Pan się nie dostał do Sejmu. Po co był Panu ten start z listy SLD? Naprawdę jest Panu „po drodze” z pp. Napieralskim i Millerem? Szczerze wątpię…

  • fi

    Palikot jest może nieobliczalny, ale skuteczny. A jaką jest dla Pana alternatywą p. Leszek Miller, człowiek, któremu tak przez Pana krytykowany Kościół Katolicki zawdzięcza chyba najwięcej przywilejów i pieniędzy? Na złego konia postawił Pan Panie Profesorze. Czas pokaże, ale moim zdaniem SLD to polityczny i ideowy trup, który nikomu już nie jest potrzebny poza samymi ludźmi SLD.

  • Michał

    Słyszałem, że autorytetem dla pana jest Doda.
    Skąd więc ta niechęć do Palikota?