Wybory, wybory

Drukuj

Kampania wyborcza dopiero rusza. O co toczy się gra? Jedyna istotna zmiana, która wchodzi w grę jesienią, to zmiana koalicji rządowej na PO-PSL-SLD lub PO-SLD. Czy jest bardzo prawdopodobna? Na dwoje babka wróżyła. Pewne jest tylko, że PO gra na utrzymanie status quo. Szanse na odtworzenie liczby mandatów ma niewielkie, ale niewiele gorszy wynik niż cztery lata temu plus dobry wynik PSL pozwoliłby nadal rządzić w pełnym komforcie. Impuls do reform zmierzających w stronę standardów zachodnioeuropejskich liberalnych demokracji mogłaby dać jedynie koalicja z SLD. Właśnie dlatego kibicuję tej partii. Mam nadzieję, że lewicowo-liberalna frakcja w PO, z Arłukowiczem i Bonim, będzie na tyle silna, by „otworzyć przetokę” w kierunku SLD, którego w zasadzie działacze PO nie cierpią. Z drugiej strony liczę to, że SLD zaoferuje PO bardzo konstruktywne rozwiązanie koalicyjne, oparte na kilku wyrazistych postulatach i kilku naprawdę kompetentnych osobach, mogących wzmocnić resorty. Ani PO, ani SLD, ani tym bardziej PSL nie ma wielu fachowców do dyspozycji. Ale do kupy coś by się znalazło. Mam nadzieję, że premier będzie miał ambicje zostawić coś po sobie w drugiej kadencji i nie zechce działać nieco bardziej odważnie. Konkludując: przyszły rząd nie będzie gorszy od obecnego, a jest nadzieja, że będzie trochę lepszy. W sumie nie jest więc tak źle J

http://www.flickr.com/photos/winmac/92847877/sizes/m/in/photostream/

Czytaj również